koniunktura bogów nieznanych

rozpoznaję cię w bezruchu i orkanie przybierasz wielorakie odcienie czasem wznosisz się na płatkach motyla innym razem grzmisz galopem kopyt rozlewasz się na łanach niczym słońce lub kulisz się ze strachu w jaskini nikt nie wie kim jesteś dokąd podążasz tym pewniej każdy chce cię określić znajdując cząsteczkę ciebie w sobie nawet nazywanie nie pozbawia … Czytaj dalej koniunktura bogów nieznanych

na słońce kapelusz

każdy ma swój szczyt i własną oś zrozumienia czas którego nie zabierze inny nikt wiosna lato jesień zima czasem tylko spóźniasz się na ten jeden autobus gdy przychodzisz na końcu tej samej minuty odjazdu innym razem biegniesz na oślep lub zatrzymujesz się w którejś części drogi a jednak nikt nie zdoła dowieść zarzutu że los … Czytaj dalej na słońce kapelusz

fenomen

nim nuty w jedną myśl ułożą się na powrót pozostaję sam bezdomny niczym liść opadający na jedną mikro-przestrzeń w czasie w którym nie mam nic zaledwie serce zbyt gorące ręce wciąż zajęte czymś spełniam swój nienałożony obowiązek wobec obywatela i globalnego narodu jak parasol przed deszczem jestem kluczem do wielu rozwiązań zadziwia mnie wciąż kropla … Czytaj dalej fenomen

zdruzgotany mój losie

przekopuję głową mur złożony ze spraw niecierpiących zwłoki zmuszony jestem uwierzyć w siebie po raz enty kolejny . dzielę świat na dwoje jakoby czas obchodził się mną łaskawie skłonny jestem zaniechać żądań po raz któryś z kolei . zapominam o sobie w życiu jakbym to własnych ciał miał na pęczki zmuszony jestem przyznać w obliczu … Czytaj dalej zdruzgotany mój losie