mierzę się z pustką wymiarów i przepychem zapalczywej obojętności im głębiej śpię tym prędzej między palcami przetacza mi się życie nie muszę robić nic wszystko już jest w zasięgu ręki a tylko znużone moją myślą wampiry do krwi znają już moje słabości . chcę być a nie być odpowiedzialnym gdy tłoczę mój grzbiet na sam … Czytaj dalej rozpiętość ramion
zapomniana kraina
kto pierwszy ten lepszy czemu nie ostatni nikt nie chce być ostatni a nadzieja ostatnia umiera czasami nadziei nie ma nie ma też kto umierać . nic bardziej nie zaskakuje od ludzkiej głupoty zwanej inteligencji poziomem a każdy chce być mędrcem czasami lepiej nie wiedzieć nic nic broni się w swej prostocie . ambicja i … Czytaj dalej zapomniana kraina
upiory
bywa że słońce przebija się przez chmury bywa że deszcz z nich aż kipi słowa same układają się w piosence jak pasmo gór zlewa się z doliną . bywa że ludzie boją się samotności bywa że samotność jest nieunikniona za wszelką cenę chcesz do kogoś należeć każda przynależność niesie ograniczenia . bywa że życie płynie … Czytaj dalej upiory
koniunktura bogów nieznanych
rozpoznaję cię w bezruchu i orkanie przybierasz wielorakie odcienie czasem wznosisz się na płatkach motyla innym razem grzmisz galopem kopyt rozlewasz się na łanach niczym słońce lub kulisz się ze strachu w jaskini nikt nie wie kim jesteś dokąd podążasz tym pewniej każdy chce cię określić znajdując cząsteczkę ciebie w sobie nawet nazywanie nie pozbawia … Czytaj dalej koniunktura bogów nieznanych
szepty głosy i wrzask
zagłuszam wciąż siebie jakby ktoś inny mógł jakby ktoś nadanie miał stanowić o mnie jestem tak wolny że nawet ptak zamknięty tkwi w swej niewoli . wierzę w siebie i nie-dowierzam a nie wie inny nikt co dla mnie a czego nie pożądam licząc się z resztą bezkres jest moim domem miłość naturą stanu posiadania … Czytaj dalej szepty głosy i wrzask
na słońce kapelusz
każdy ma swój szczyt i własną oś zrozumienia czas którego nie zabierze inny nikt wiosna lato jesień zima czasem tylko spóźniasz się na ten jeden autobus gdy przychodzisz na końcu tej samej minuty odjazdu innym razem biegniesz na oślep lub zatrzymujesz się w którejś części drogi a jednak nikt nie zdoła dowieść zarzutu że los … Czytaj dalej na słońce kapelusz
fenomen
nim nuty w jedną myśl ułożą się na powrót pozostaję sam bezdomny niczym liść opadający na jedną mikro-przestrzeń w czasie w którym nie mam nic zaledwie serce zbyt gorące ręce wciąż zajęte czymś spełniam swój nienałożony obowiązek wobec obywatela i globalnego narodu jak parasol przed deszczem jestem kluczem do wielu rozwiązań zadziwia mnie wciąż kropla … Czytaj dalej fenomen
znużenie ofert losu
każdego dnia trzeba brać okazje za uszy żeby nie poszły do kogoś innego mimo niechęci ciała niepokoju umysłu każdy ma swoje ochoty i skłonności nie ma co liczyć że świat się będzie dostosowywał do każdego widzi mi się . życie trzeba chwytać za rogi wszystko przemija jak sen po otwarciu oczu los nie będzie prosił … Czytaj dalej znużenie ofert losu
zdruzgotany mój losie
przekopuję głową mur złożony ze spraw niecierpiących zwłoki zmuszony jestem uwierzyć w siebie po raz enty kolejny . dzielę świat na dwoje jakoby czas obchodził się mną łaskawie skłonny jestem zaniechać żądań po raz któryś z kolei . zapominam o sobie w życiu jakbym to własnych ciał miał na pęczki zmuszony jestem przyznać w obliczu … Czytaj dalej zdruzgotany mój losie
