
rozpoznaję cię w bezruchu i orkanie
przybierasz wielorakie odcienie
czasem wznosisz się na płatkach motyla
innym razem grzmisz galopem kopyt
rozlewasz się na łanach niczym słońce
lub kulisz się ze strachu w jaskini
nikt nie wie kim jesteś
dokąd podążasz tym pewniej
każdy chce cię określić
znajdując cząsteczkę ciebie w sobie
nawet nazywanie nie pozbawia cię nieograniczoności
.
rozpoznaję cię wciąż w tańcu i gniewie
nosisz się w różnorodności
ledwo zerkasz na zegary nocy i dni
osiadasz niczym mgła nad doliną
zna ciebie tylko ten
który zaprzestał rozróżniania
posiadł ciebie zaledwie bezdomny
pamięta o tobie tylko przepełniona pustka
czy stoję czy leżę biegnę czy idę
zawsze jesteś ten sam w tym samym miejscu
jakby ideologia dostrzegała zaledwie czubek twojego obuwia
2019 10 19
