
mierzę się z pustką wymiarów
i przepychem zapalczywej obojętności
im głębiej śpię tym prędzej
między palcami przetacza mi się życie
nie muszę robić nic
wszystko już jest w zasięgu ręki
a tylko znużone moją myślą wampiry
do krwi znają już moje słabości
.
chcę być a nie być odpowiedzialnym
gdy tłoczę mój grzbiet na sam szczyt
taka pewność że wszystko się zmienia
drżę na samą myśl niczym nić
naprężona do niemiłosiernej potęgi
a czas jest sprzymierzeńcem snów
jak mogę czysto grać jak wybierać
szpony podświadomości wpiły się w moją krew
.
uciekam mknę z wiatrem marzeń
znikających jak opar mglistej rosy
gorączką trawiony mój umysł zrodzony
z lęków ambicji dobrych chęci i rozpaczy
wystarczy jedno muśnięcie pustki
a zginę przepadnę zniknie wszystko
przywrócony życiu obejrzę się za siebie
pamięć nie pozwoli mi odejść za daleko
2019 12 30
