
słowa są a ja im nie wierzę
w sukces też nie wierzę
ani w szczyt ludzkich możliwości
bo wszystkie wyznaczają punkt osiągnięć
a ja nie wierzę w granice
nawet gdybym nie wierzył już w nic
a słońce jest i ja w niego wierzę
chociaż to żaden mój szczyt
skłaniam się ku sobie jakżeby inaczej
nawet kiedy czas przynosi tylko łzy
znam to uczucie gdy na odległym brzegu
błoga radość rozchyla swe ramiona
na sam mój widok codzienny
i tylko jeden problem w tym
by tam dotrzeć przez własny ból istnienia
przekopać się przez przyjęte prawdy umysłu
lub porzucić to wszystko jak sen
który rozmywa się w blasku otwartych oczu
najsampierw wierzę w otchłań szlachetnego nieba
a kiedy nań patrzę rozmywam się
w otwartym bezkresie swobodnych możliwości
2020 03 26
