
przewrotny los wymierza cios prosto w serce
jednym razem radość daje mi na usta
innym razem ból przeszywający na wskroś
euforia i łzy mieszają mi się w jednym kotle
nie pojmowałem nic a łatwiej przychodzi mi zapomnieć
uczucia szczęścia i rozpaczy uczą mnie zaledwie
pokory do tego co mam odczuwać
wiele milionów lat pracowałem na ten stan
rysy które w swej głupocie wyżłobiłem
na swym umyśle a gdzieżby indziej
chcą się teraz zabliźnić zasklepić jakoś
i tak wychodzę z tego bez szwanku
nie dotknięty niczym jak niebo które trwa
więc kim ja jestem jeśli nie tym wszystkim
to wiem już na pewno bo ulatnia się ze mnie
cała przeszłość niczym zrywane łuski raz po raz
tak miotam się w mym nieskromnym losie
ubogacany łutami pokory przyjmującej nieznane coś
a mam to szczęście mam ja swój los
2020 03 30, 04 01
