
łapię się na oddechu beznadziejności
umysł tylko czeka by podsyłać
zaprzeczające sobie argumenty
ten który sam pozostaje w zamieszaniu
wytacza działa pod które się podkładam
.
wtapiam się w marazm powątpiewania
przebiegły umysł potrafi sam siebie
okłamywać bez drgania powiek
ten co istnieje wyłącznie w tłumie
zasysa we mnie opustoszałą tęsknotę
.
zrywam się na równe nogi pamięci
roztrzaskując umysł o pojedyncze myśli
utracony sam w sobie w kuszących aspektach
przenoszę siłę ciężkości skupienia
jestem tam gdzie byłem bez początku i końca
.
łapię się na oddechu bez nadziei
odesłanej z umysłem władającym
dostrzegam jutro dotykam horyzontu przeszłości
ten który mnie tam posyłał czeka
na mój znak skinienie przyzwolenia bez żadnego kroku
.
wtapiam się we własną istotność takości
umysł płynie ze mną wolnym strumieniem
wciąż patrzę okiełznując oceny i wyroki
ten nasycony barwami z własnego doświadczenia
współdziała ze mną dając mi mnogość widzenia
2017 11 01
