
buduję most w skali świata znikomy
jako relację międzyludzką spontanicznie
wszystkie lęki spoczywają na mych ramionach
nie słyszę nawet szeptu wydobywającego się z gardła
zwątpienia
.
stawiam pierwsze kroki w nietypowej branży
jako pewnik zwanej niepewnością jutra
wszystkie wiatry sprzysięgły się na moją zgubę
nie określając kierunku zawianego losu z rękawa
zwątpienia
.
mijam w slalomie pędząc puchate owce
jako chmury na niebie skłonne się rozproszyć
wszystkie myśli kłębią się natarczywie
nie widzę nic poza projekcją nieba przytłoczonego
zwątpieniem
2017 11 06
