wynajęci kochankowie

 wmawiasz mi że moja wina to

a gdzie byłaś ty że na to pozwoliłaś mi

więc jeśli istnieje wina to obarczeni jesteśmy my

w skali odpowiedzialności za współuczestnictwo

wobec luki czasu w której utknęliśmy

jako niezależni w zależności

.

mówisz że to moja wina jest

a dowody rzucasz jak kośćmi o stół

tyle że słowo za słowo kto dobitniej

na wahadle paradoksalnych spostrzeżeń

w znaczeniu spraw niedokończonych

pod przystanią strzegących rozstrzyganych

.

wyłuszczasz moją winę więc

z steku śmiechu wartych powodów

a gdybym ci powiedział wprost proporcjonalnie

że w winie pływają jedynie trupy

parskasz martwą owocówką teatralnie

pod namiotem względnych względności

.

nie mam ci nic jako też sobie

w różnicy zrozumienia pretekstów sporo

układam na tafli żaglówki papierowe

nim wiatr zawieje nasiąkną i zatoną

a ty ta sama śpiewka monotonna

wobec rozgłośni nucącej nonsensownie

2016 11 03

Dodaj komentarz