wytłumiony rozdźwięk niepozornego rozkwitu
pod palcami chropowate nierówności
jedynie wiosną ptaki rozśpiewane
szarżują rwetes na lotu krańcach
.
jakiś kwit na wędrówkę po samotni prywatnej
nie ma nic a w pełni dygoczący ogarek
zanim zechcę przytoczyć mój rozgłos
zmilczę wieki przyodziane ambicją
.
świata skronie pulsują tętentem kopyt
zamierzchłe czasy od pamięci syndromu
przekleństwo do siódmej potęgi się wlecze
prawdziwa natura zmienia bieg rzek i oceanów
.
przeistoczenie olśniewająco podobne przemianom
o których wieszcze trąbili w przestworza
są prawa i obowiązki uległej egzystencji
gdy pył na stopach cenniejszy od złota
.
wpojone zasady nie zabijają dzikości serca
żaden świata porządek nie narzuci rysopisu
wolności nie określa się stopniem ryzyka
wolność to stan poza przywiązaniem ustabilizowanych oczu
2016/04/09, 10
