nikogo już nie dziwi mnie wciąż zdumiewa
pierwszy lot motyla wiosną
strużka deszczu na mapie przemijania
zbieżność zdarzeń jednego momentu
bezszelestny lot rozpostartych skrzydeł
.
wciąż dostrzegam życie w kamiennej skale
martwotę morza tętniącego zawartością
otwarte tajemnice spływają po brzegu
obsypanym listami w odkorkowanych butelkach
a trawa wciąż rośnie na zmiennym podłożu
.
pod niesłabnącym wrażeniem sterczę
otoczony aromatem pór roku
gdy sam nie kiwnę nawet palcem
przemijanie unosi mnie na wyspy
skrajnie różnorodnych powodów
.
zaskoczony rozległą ciszą nieboskłonu
trwającego w ekstazie pokornego posłańca
tylko płynąca woda zachowuje świeżość
a radość z przemijania unosi się na powierzchni
nawet chytry czas można zmienić
.
upojony chwilą zaszłą każdym z razów
niepodległych ocenie przez wzgląd na wymiary
delektuję się rozmiłowaną muzyką
nuty mienią się na coraz to doskonalsze
niebo patrzy niewzruszone wciąż bezbłędnym błękitem
2016/04/05
