rozświetlona ciemność wieków

zasnute niebo tarczą gwiazd

nie pytam o więcej niż mogę chcieć

wiedzieć na pewno nie zaszkodzi

gdy ten mój sen upadły nim powstanie

zatopiony w filiżance herbaty

.

co dała mi Boskość nie mam nic nad to

z cienia samotności roztaczam wdzięczność

utkaną z roztańczonych sylab losu

zapalczywie rzucające się na życie

roztrzaskane w obiektywie mikroskopu

.

zwycięstwo budzi się ze mną przed świtem

zaalarmowanym mową ptaków

utopia ciemności wieków przepadła

w jednym momencie olśnienia

jest taki dom nie wracam nie ma już dokąd

2016/04/02, 04, 05

Dodaj komentarz