w zamiarze zupełności życia
poznaję każdą sekwencję wymiaru
zły i dobry czas mija postrzeżenie
przychodzą i odchodzą nadzieje i niedole
nie potrzeba zaklęć ziarno pęka
sen białej magii spełnia się
wyliczanka zgadywanka rebus
.
nad ziemią unosi się aromat
wynurzany spod pękających skorup
dym i kurz wzbijają się na wysokość
muł i osad zaskarbiają głębiny
milkną słowa w toni nieprzebytej
jasność dnia i ciemność nocy
zmieszane o zmierzchu i przed świtem
.
odległa świętość bliższa ciału niż koszula
uzupełniam zaległości w istocie spraw niepojętych
zmagam się i stapiam z nadmiarem
wszędzie zasiewam obfitość dostępności
teraz jestem dla świata ten dla mnie
nim zdołam wypowiedzieć życzenie
nie ma już pytań płyną odpowiedzi
.
naturalny nurt prostego życia
przepełnionego jasnością pola widzenia
kłaniam się słońcu tańczę w deszczu
nasłuchuję przedświtu przyzwalam nocy nadchodzić
żaden zmrok nie ma władzy nad światłem
każdy cień znika jakby się nie narodził
kreślę mapę spełnienia spełnionego słowa
2016-04-13, 14
