dogania mnie roztargnienie grabieżców
szczęścia łatanego radością
nawet w skale wykute myśli
zrozpaczonych głów zapychanych złudzeniem
nic we mnie nie zmienią nie wniosą
gdyby to był czar prysnąłby najsampierw
zanim jeszcze usta złożą się na pierwszą mowę
.
dopada mnie pragnienie nienasyconych
zwiastunów czci oddawanej życiu
wznoszę wciąż ten sam poemat
od zarania po kres kresów
zwycięzca i przegrany rozpierzchli się
niczym mrok rozproszony światłem
zanim jeszcze iskra stała się pochodnią
.
dopełnia mnie ludzkość i bezludzie
wszędzie jestem u siebie
ostatnia myśl zasnuwa mój niepokój
gdy wczoraj odeszło a jutra nie ma
cała moja istota rozpływa się w tym
co oczy widzą i czego nie dostrzegają
zanim jeszcze zrodzi się coś do udowodnienia
2019 06 02, 21
