ino–cent

DSC06184a

jestem niewinny jak liść

gubiony przez drzewo

i roślina zaklęta w nasienie

winne jest jabłko i ten świt

który nastaje mimo wszystko

zaledwie jedna wilgotna łza

burgund-owej kropli

przekreśla i ratuje ten świat

przed wszystkim i niczym

ja wciąż pozostaję niewinny

niczym pióro niesione przez wiatr

jakaś część mnie obstaje przy swoim

na przekór wszelkim faktom

drży we mnie coś kruszeję od środka

jakaś rozpacz gna targa mną

gorsza od rezygnacji z… farsa

ledwo trzymam się wątła nić

zespala mnie z tym

a mimo to jestem niewinny

zamykam oczy odcinam dopływ światła

znikają wszystkie mroki lochy i upiory

mogę wrócić ale nie ma dokąd

nie postąpiłem ani o krok

jestem niewinny

niewidoczna mgła ignorancji

wybrałem ją by stanąć na krawędzi

i wznieść się ponad

nagim okiem spoglądam raz po raz

ostatni raz wstecz

zapiera mi w piersi dech

mikrosekunda rzeczywistości

jestem tu obcy we własnym łonie

lecz wciąż niewinny jak opar

unoszący się nad wodą

2019 04 04, 09

Jedna myśl na temat “ino–cent

Dodaj komentarz