
wciąż gonię wciąż pędzę
coraz to szybciej coraz pewniej
i nagle nie wiem gdzie jestem
takie ja w tym wszystkim
gdzie woły ciągną swoje
a cała reszta milczy
.
wciąż więcej wciąż szybciej
coraz to pędzę coraz to gonię
ogon wczorajszego jutra jakby to było
wciąż za mało mnie w tym
gdzie kropla rosy spływa po źdźble
a cała reszta ryczy
.
ja też gonię też pędzę
na złamanie karku pośpiesznie
i nagle staję nie wiem kogo widzą
moje oczy zdumione od wrażeń
gdzie głupie sowy pohukują w echo
a cała reszta krzyczy
.
spieszę się coraz bardziej
chcąc ukoić wczorajszy niedosyt
jeszcze siebie dostrzegam słoną łzą
i nagle nieruchomieją tryby czasu
z tej to szczeliny wyłaniam się ja
przytomniejąc w prawdy obliczu
2018 05 23
