*
zamieniam się w słuch
niczym para naciągniętych skarpetek
stęskniony wzrok
wpija się w sens nazwany życiem
i nie mam już nic
nic więcej
cokolwiek mogę zrobić
ręką wyciągniętą zanim wzejdzie słońce
.
zamieniam się w słup
jakoby cierń przeszył mnie na wskroś
znużony szept
wtłacza się w głos zwany intuicją
a nie mam złudzeń
żadnych
co do władzy nad sobą
pociągam siebie do przytomności dnia
.
zamieniam się w słuch
niczym gąbka przyjmująca wodę
zatroskany czas
roztacza nade mną swój wdzięk
a nie mam już nic
poza sobą
cokolwiek mogę ucapić
sercem tęskniącym za tym co zapomniane
2018 04 09
