*
niech biegnie
słyszę na plecach echo
wsparta o ten mój wypoliczkowany zgiełk
jasnowłosym pasmem porzuconych marzeń
oglądam się wstecz
.
wszystko zniknęło
czuję własny oddech na plecach
pohukiwań tępej sowy w nocnej rozgłośni
ikona przeobraziła swoją postać
patrzę na jej dłoń
.
nie zatrzymuj
strumienia wody przeciekającej
rozlegle tak gubiąc zacierające się granice strumienia
płowym szeptem wzbijam w przestrzeń
ostatni krzyk mojego głosu
.
walcz jeszcze
wlecze się nadzieja na łańcuchu
przywiązanym do budki bezpieczeństwa
skłaniam się ku destylacji przekonań
ewoluujących wciąż
.
niech pozostało
opustoszałe w kwestii racjonalnej logiki
zdołam jeszcze westchnąć nad trwogą zniewalającą
swobodny ruch napiętych obawiam się obelg
przed susem w nieznane
2018 01 11
