
rozgniecione skrzydło motyla
na jednej z ulic betonowego śródmieścia
zapomnę kiedyś na jedną krótką chwilę
i znów przekroczę najbardziej cienką z linii
zatracę się w tym świecie bez pamięci
.
przetarte buty od dróg i ścieżek
stłoczonych wśród miast miasteczkowych
przemknę przez kawał życia ogłupiały
złudną wolnością od nawyków powziętą
w upalnym skwarze tępego zapomnienia
.
na skrajni życia stada żebraków
na każdym kroku dobijających targu
jedną ręką pomaga drugą liczy na więcej
jakby świat kończył się i zaczynał
w tym marnym punkcie na przyszłość
.
rozdeptane skrzydła motyla
na jednym z licznych kamieni tego świata
wreszcie ocknę się zdumiony własną skłonnością
zaciekłych poszukiwań przystrojonych zapomnieniem
znów obiecam nigdy więcej wśród bezdroży
2017 08 23, 29
