pora brania

20170608_105125a_RichtoneHDR

w wyścigu chmur gasną wszystkie wschody słońca

a dobry bóg miał je trzymać w garści

wyssany szept namiętnych ust jak z palca

o mrowie myśli napływających na moment

zderzenia myślomowy z faktem

.

na tafli lodu rysy tańczą w jednym tempie

a każdy wzlot upada jednoznacznie

nieme granice z ponętnych warg spijane

niczym morska piana o brzeg rozmyta

w chwili największego uniesienia

.

na polu walki zwanej życiem nieprzeciętnym

a niedorzeczność kryje się za kurtyną

zamknięta na siedem spustów niepamięć miłości

budzi i rodzi pokolenia nieświadomych

własnej rzeczy natury

.

w gonitwie kropel cały deszcz za kołnierz

a jedna łza utknęła w drżącej rzęsie

przemilczany fakt upadku złotej godziny

w oparach dymu uchylonego z ust

amanta zapomnienia

.

na jednej nodze przy tysiącu kroków

a ślimak pozostaje bez wybierania

zarzucam dłonie w otwartym geście

przyjmowania dnia przed zachodem słońca

na szyję zaufania

2017 06 17

Dodaj komentarz