.
widzę świat którego oczy me nie poznają
upchane w zakątkach urywki wspomnień
jakby budząc się o jedną porę roku za daleko
w stosunku do upływającego czasu
.
czasem ledwo uchwycę myśl milczącego poranka
zaledwie usta otworzę wypada je zamknąć
cichym prawem wzniośle dostrzegam nieubłagany kres
podniebnej wędrówki lotów ptasich
.
wyrachowana cnota jak rdza zżera poznanie
zapiekła należność z stale wyciągniętej ręki
zaskarbia gdzieś po drodze wdzięczną radość
we mgle widoczności zatopioną
.
butna pewność cieniem kładzie godność
wrzuconą do worka z napisem nieznanej epoki
cenny honor zdobyty na polu chwały
zniknął w wolności słowa i równouprawnienia
.
patrzę na świat którego nie poznaję
niczym z rękawa maga roziskrzona różdżka
każda bruzda wyżłobiona w mej pamięci
jest nośnikiem poległych odchodzących
.
nie chcę już chwytać byle myśli w locie
ani wchodzić z nią w stosunek zażyły
każdy krok niech będzie nowym krokiem
pozbawionym namiastki znamion
2017 03 17, 19
