nadmiar niedosytu niedosyt nadmiaru

oburącz chwytam pierwszy płatek śniegu

do czerwoności rozpalony w popiół

nim się obrócę zakręcę ciałem trzykrotnie

nagą stopą wstąpię w dziewiczo nieznaną

dziko nastawianą niepewność teraźniejszości

.

tą samą dłonią chwytam łyżki i pługa

wkrapiając kroplę na poprawę szczęścia

w produkcie krajowego zadowolenia na ryzyko

pozostawienia za sobą zbędnych kilogramów masy

w charakterze testu uwolnienia bezpieczeństwa

.

pełną garścią czerpię z pejzaży mrozu

rozszerzonymi nozdrzami chwytam pasma zapachu

każda kropla ma sens w wielkim dążeniu

naturalnego obrotu Ziemi do równowagi

pomiędzy półkolistym sklepieniem mirażu

.

słowa mi nie wystarczają by w nie ubrać

inteligencję współgrania różnorodnych czynników

totalny niedosyt nie pozwala mi osiąść

na dnie skrajnej doskonałości przesiąkniętej pustką

bo wszelkie doskonałe musi zniknąć nie mogą się rozwijać

.

w pełnym locie rozpostartych skrzydeł

wydaję okrzyki ażurowego zachwytu nad ruchem

zmagam się z ideałem i niedoskonałością

w punktach powziętego celu realizacji zadania

doskonałość słów polega na tym że ich czasem brakuje

2016 11 14, 16, 17

Dodaj komentarz