autoironia

.

autoportret malowany w kolumnowej chacie

pierwszy mój pierworodny pierwowzór obrazu

w kształcie wymagającego płótna

nie chcesz przecież czytać spraw nieistotnych

nie chcesz też zapewne bawić się w domysły

dlatego nic nie powiem zamilknę

we mgle opadającej nad ranem

gdzieś zaczepnie niekoniecznie wytrwale

zatonę w kroplach deszczu

obmywającego proch ziemi

przeczołgam się masywem górskiego powietrza

zgęstniałego od nasyconej ostrości

byle tylko przejść niepostrzeżenie

przez ogień ludzkich doświadczeń

zwyczajnie nasiąkniętych codziennością

.

w lustrze na bielonej ścianie komnaty

widzę zaledwie kontur naprzemiennie wypełniony

momentem zatrzymanego czasu w teraźniejszości

osnutej barwami intensywności przeżywania życia

nabrzmiałego soczystością niezmiennego trwania

w wielości form następujących po sobie

a mój szkic zaledwie liźnięty jedną kreską

podlega ciągłej dewaluacji w paśmie

ruchu pędzla na fakturowanej powierzchni

tymczasem westchnę spokojem duszy

zakotwiczonej w sercu niezmordowanej odwagi

osłaniającej wzrok przed porażkami

kolana przed upadkiem zachowawczym

poza kanonem mody tymczasowej

rozkosznie nadając sens paradoksom

2016 11 09

Dodaj komentarz