zmory wojen i pokojów

 zdołam dłonią nakreślić stan

oniemiały z pierwszego wrażenia

gdy ciało pogrążone w tęsknocie

do czasu dat w sile wieku

nigdy bardziej nie miałem nic do stracenia

.

sam pierwszy odniosłem porażkę

w wyprowadzaniu siebie z błędu

ktoś chciał mi nawet udowadniać

przechytrzyłem siebie o jeden krok za daleko

nim zdołałem dopłynąć w fazie wzrostu

.

buduję z opadających liści pałac

lekki jak piórko w odpowiedzialności

za każdym razem docieram zbyt późno

w podróży w którą nie trzeba wyruszać

gdy testament nie stanowi oczywistej woli

.

roztrzaskana muza o rozgwiazd pole

w imię króla sprawa umiera w kącie

ten sam zaskoczony do świtu poległy

wzbijam się nie ruszając z miejsca

przemierzam drogi nie stawiając ani jednego kroku

.

charakter nadany moim świadkom

dławi się groszem utkwionym w szczelinie

każde znamię nosi ślad czasu

pozbawiony dążę pozbawić pozbawionego

gdy kto jest kim traci na sile znaczenia

2016 10 26, 27

Dodaj komentarz