szerokie plecy

20160923_181724a

czasem stoję na wzgórzu wpatrzona

w horyzont spraw podległych woli

walki zwanej potocznie lepszym jutrem

czemu nie dzisiaj? pytam nie pojmuję

czy lepiej mieć powody do utopi

poczucie szczęścia pozostawiać głupców

nieodpartej ironii zamiarów wpływu

na poziom stabilności społeczeństwa

.

czasem leżę wsparta trawy zielenią

spływającą spokojem jak po kaczce

z zamiarem lotu bez rozkładania skrzydeł

wznoszę się i spadam na cztery łapy

jak gdyby bezpieczeństwo było gwarantem

występowania na scenach życia opartego

na deskach współzależności wszystkiego

z czym ma się do czynienia w świecie

.

czasem bujam się na hamaku spraw

przywłaszczonych podstępnie egocentrycznym

zapędom gnuśnej ambicji druzgocącej

przemysł poczucia potrzebnym bycia bez aktów

uwłaszczenia spełnionego w postaciach

z cyrkowej trampoliny rozsądku zupełnego

wobec dzikiej kruchości rzeczy tymczasowej

nad wygiętym w łuk grzbietem odwagi

2016 10 18

Dodaj komentarz