pożytek zamieszania

zanim westchnę ponownie mały mój świat

obróci się o kilka stopni w przód i wstecz

do marzeń i wspomnień

nim zapragnę po raz wtóry zmysłami

czerpać nektar życia usłany doświadczeniem

wszem i wobec wzniosę protest niewysłuchany

gdy ludzkość dostrzega zaledwie brzydotę

.

wpierw wypowiem zaklęcie z rękawa czasu

ten kopnie w kalendarz wyrwaną kartkę

do zachcianek i przesłanek

rzucę wtenczas wyzwanie zdrowo-rozsądkowi

w okowach nieznośnych ponagleń tęsknoty

do wyjścia poza automatyczny synonim

wykonywania zamiast tworzenia patrzącego inaczej

.

w głowę stukają mi malkontenci zwyczajni

zasłuchani we własny tętent kopyt

do pragnień i zawodów

zanim dam dowód w świetlistość chwili

odartej do nagości ze strefy moralnej etykiety

przepadnę na wylot w niepoznawalnym

gdy patrzę widzę na ślepo wygodniej

.

natenczas zderzę rozmaitość z jednostajną

i nic nie powiem zmilczę własnym cieniem

do życia i umarłych

we właściwej porze odpowiedzi na sytuacje

lepiej mi zatonąć niż piać unikatem stylu

ktokolwiek pójdzie w tę samą stronę pod nurt

przepędzę w odsłonie niepowtarzalności dróg

2016 10 11

Dodaj komentarz