
czerpię z miłości którą jestem
jak bezzębny wędrowiec graniczący z cudem
nikt mi nic za późno na to
nie sposób opisać zwycięstwa
gdy nie stawało się do walki
a jednak sędzia w głębi niespokojnego umysłu
sonduje i rozlicza jakby to co minęło
nie nosiło znamion martwoty
.
wyciągać wnioski chwalą sobie mędrcy
upojeni doświadczaniem życia pod wieloma kątami
nikt mi nie da zapomnieć przyszło
słowa wezbrały w skrajne potoki
na pustym niebie bez obłoków
nie powstaje ani jedno słowo
i tylko ego wiążące odrębność wszystkiego
potęguje samotność zamkniętą w oddzieleniu
jakby para oczu miała różne zapatrywania
2016 08 14, 16
