
zamknięte szczelnie świata obawy
zdławiony w gardle okrzyk bojowy
kres nagich jęków rozpaczy
wygięty w łuk zgięty w pół
pomost graniczący z cudem
.
wznoszę do świata przed którym uciekam
ręce oswobodzone z uścisku żalu
chęć i niechęć walczą we mnie
niczym dwa szlaki utarte na połysk
dnia rozmijającego się z nocą
.
bogactwo świata współgra z duchami
gdy ciało nasycone skłania się ku niebu
wygłodniały żebrak zasłuchany w potrząsanie
komu coś udowadniasz gdy tak się wyrzekasz
aż wypierasz siebie z użytku naturalnego
.
w drodze po złote runo
zaskakuje bezsensowność posiadania bez należności
współzależność odsłania się dopiero za progiem
zależnych i niezależnych przymiotów punktu spostrzeżeń
2016 08 04
