
w zielonej mgle poruszam się
niczym cienie rozproszone w słońcu
niedostatek słów miota mną
maleńką łódką smaganą falami
mogę postawić żagiel lub opór
i złamać się pod wpływem egoizmu
.
zasnuta delikatną strużką pyłu
droga pozostawiona bez wyboru
dopóki walka trwa śmierć nadchodzi
jak przerażony bezsens krótkiego losu
nie pamiętasz jeszcze kim jesteś
pozostawiasz sobie marne pole do popisu
.
szumi wiatr przez liście drzew
zasłuchany tracę chęć i wolę kontry
tylko czasem jeszcze pozwalam wyrwać się
zamierzchłej tęsknocie do czasu roszczeń
na co komu natura obłoku
gdy można istnieć pustką nieba
2016 07 24
