spoglądam na ten świat zachłannymi oczami
każdej z bezmiaru istot
ogrom strachu budzi we mnie
coś na miarę człowieczego rozczarowania
nienawiść mnie zasmuca
radość jest ukojeniem
głód traktuję jako namiastkę
bogactwo zwę nasyceniem
wszystko to zatopione w miłości
ma nie nazwane korzenie
tylko człowiek nosi się z mianami
pozwalam mu władać i nazywać
boskość udoskonala się przez widzenia
sama trwa w nie nazwanych przestrzeniach
a słabość moja do ludzi
przejawia się w dróg wielości
wszystko jest dziełem doskonałej całości
zmierzającym do jednego poza zagładą celu
2016/02/29
