złodziejka życia

 okradam czas z beznamiętności

którą trwonią poeci marzeń

każdy szczyt jest tylko szczytem

monumentalnym momentem wyrazu

wykradam z szarości esencje życia

soczyście spływające nieustanne odgłosy

jestem nikim i wszystkim jednocześnie

w odpowiedziach na pytania chaosu

.

kradnę bez oglądania się wstecz

kolię sosnowych szyszek

przytarganą przez wiatr namiętność

do parcia naprzód mimo przeszkód

skradam się na palcach żywiołów

którym nie śnił się taniec z człowiekiem

jestem tu więc czerpię z niewyczerpanych

nie oznakowanych przygód jedno-planu

.

zwijam w rulon niepewność

niczym kontekst wyparty z użycia

najpiękniejsze diamenty kryją się w popiołach

szarej codzienności niebanalnego egzystencjalizmu

każda chwila kuta na cztery

nie tylko czas nosi znamiona

jestem szarością i kolorami tęczy

w obrabowanym świecie z sensu

2016/02/07

Dodaj komentarz