poborowy wyborca przygód

zaliczam po dwa stopnie

jednym okamgnieniem

jednym drgnięciem struna

wprawiona w drżenie

pędzę niczym wiatr

na skręcenie karku

gramofonowa płyta kręci się

wokół własnej osi

.

wiele zbyt chciałbym osiągnąć

niejedna ambicja w oku

skłaniam się ku ideom

o niejasnych korzyściach

kiedy tylko czar pryśnie

przełamana różdżka celu

obudzę się z oszołomienia

poskręcany tym mocniej

.

zwalniam tempo od święta

nieświadomy złudnych ograniczeń

dogania mnie szopka odstawiona

w skrajnym położeniu przypadku

nic nie wiem słyszeć nie chcę

rozżalony nad własną niedolą

mógłbym jedną decyzją uratować

pogrążonego siebie w Szeolu

.

wiedza jak głupia kręci się wokół

nie ja jeden wybieram nieszczęście

szczęście zbyt wiele kosztuje

bezcennych chwil na powierzchni

stale trzeba by być obecnym

we własnym życiu Odessy

pociągam za sobą odwagę piekieł

do odpowiedzialności karnej

.

wymuszam na sobie konformizm

utartym szlakiem poległych

nikt walczyć nie nakazuje przymusem

odległym ode mnie jak horyzont

nie dosyć że ja to początek

mojego życia w życiu innych ludzi

to jeszcze wybór niekwestionowany

pierwsze i ostatnie słowo należy do mnie

2016/01/12

Dodaj komentarz