
wszystko co mam to ten dzień
a żyję jakby nigdy nadejść miała śmierć
ktokolwiek widział już wie
ironicznie zbyt późno
mam w zanadrzu wybór
czas w oczy śmieje się z przekąsem
chcę czy nie chcę wybrać muszę
z łatwością sięgam po to co już znane
.
za każdym razem ten sam błąd
mdleję na myśl samą o kierunku zmianie
ktokolwiek błądził już wie
tylko głupcy je powtarzają
na ustach mam myśl
co wciąż drży na wędrówkę w nieznane
od początku nie ma innej opcji
a odsuwam idiotyzm własne spełnienie
.
kończę na własnej magii niepokoju
spojrzałem mu w twarz ryk jego ustał
ktokolwiek musnął już wie
aromat unosi się wokół
serce bije jak młot pustoszeję
wlewa się we mnie coś czuję smakuję pociąga mnie
wybór jest… potykam się na skali gaf
nieważne jak spadasz ważne jakim powstajesz
2022 10 04
