
złamany grosz szczęścia pojętego inaczej
zwabia mnie do odkrywania nieznanych
los i przeznaczenie karmi moje zmysły
ulegam zmaganiom na śmierć i życie
dzień przemija nim się obejrzę
bo mój wzrok ugrzązł w substytutach
któregoś dnia doganiam swój cień
i rozpada się wszystko na drobinki szkła
nawet sucha nić na mnie nie zostaje
gdy odkrywam to kim naprawdę jestem
całe moje ty rozpuszcza się w tym
gdy poznawać mi przyszło czym się staję
.
zeskrobuję namiętnie naleciałość łusek
a raczej więdną one w obliczu akceptacji
wielkie tak i małe taki
szastam nimi jak złotem
i ot tak zwyczajnie zmienia się punkt patrzenia
a mknę niczym obłok bez celu do celu
gotowy bez barier bez pamięci bez przeszkód
wciąż mam co dawać król przestał być żebrakiem
więc nigdzie nie idź nie uciekaj nie biegnij
patrz tylko tam gdzie dotąd wzrok twój nie sięgał
2021 07 05
