uniknione i nie samozaparcie

.

chmury zaszyły się pod sklepieniem nieba

coś pcha je coś gna przed siebie

niczym obłęd napędzany małpią myślą

toń milczy niewzruszona

.

kim ja jestem że jestem gdzie jestem

niewielu pyta reszta gna do przodu

niczym podmuch napędzany halnym wiatrem

szept pozostaje zauważony

.

dłoń chce chwycić w garść ten stan

co popycha do przodu co przed siebie gna

niczym łoskot rozpruwającego ciszę grzmotu

ocean ledwo westchnął

.

nie ma dnia bez przemijania

gdzie tu sens lubić je lub nie

niczym cień przechadzającego się życia w życiu

idąc pozostaje się żywym

2019 01 09

Dodaj komentarz