
w mojej sinusoidzie zmian niepokojących
nim dotrę do połowy czarnego płynu
wsiąknę w mgłę lub rosę poranną
zapomnę o świecie w jednej krótkiej chwili
nieporadny z zapartym tchem wpatrzony
.
co ma być to będzie ujawnione
skutkiem tego co teraz utworzone
nawet źdźbło nie jest przesądzone
na tyle by w zarodku móc go określić
zubożałą przepowiednią wyobrażonego końca
.
wstrzymuję oddech nic go nie powstrzyma
jak gdyby liść spadał z drzewa
z powodów oczywistych natury
jakikolwiek punkt obierzesz na wykresie
zapewniam cię nic nie jest jednoznaczne
2018 10 04, 06
