
wznoszę mój dom na skrawku
planety czasu
z cegieł ukrytych chwil
których zatrzymać nie sposób
sczepionych cementem przemijania
dni i nocy
.
im więcej chcę tym mniej mam
do posiadania
każdy mój cel zdaje się być
zanim go osiągam więc żaden to
punkt warty sięgnięcia mimo wszystko
ogień i łzy
.
wykrawam mój odłamek świata
nożycami czasu
zapominam wciąż że wszystko ulegające zmianom
tak naprawdę nie istnieje
złudne ja rozpływa się w tym zrozumieniu
oceanu jedności
.
snuję proste życie od podszewki
dniem i nocą
każdy koralik życia jest niczym perła
odnaleziona w głębiach oceanu
sukcesy i porażki nie mają już znaczenia
nie ma nic do osiągania
.
gdy osiągnięte było zanim…
2018 05 28
