za woalką teatrzyku mima

SONY DSC

 rzucam się złudzeniom pod stopy

niczym pies który zwęszył swój ogon

czarna rozpacz czai się o krok od przodu

zgiełkiem jestem niczym miasto w pchlim targu

zmieszany wciąć żyję

.

chwytam się wszelakiej nadziei jak deski ostatniej

nikomu nie przychodzi rzucać się na pomoc

ledwie klątwa rozstraja moje supełki zespolone

niby nie wrak a jak tak patrzę w oczy lustra

zdezelowany jeszcze drżę

.

kłaniam się moim wrogom których to wiarą swą

ustanowiłem święcie przekonany w u-bóstwie

twarz szacunku zwracam ku nim rozpierzchają

niczym cienie niknące w budzącym się płomieniu

zrozpaczony a patrzę

.

zaciągam się świeżością następującej chwili

niczym wyrwany spod zaciskającej się pętli

sama radość lgnie do mych ust już jakby sztywnych

gdy ułamkiem odległości dostrzegę grę pozorną

zdumiony chcę żyć

2017 10 05, 08

Dodaj komentarz