nawet kropka nie powstała z moim udziałem
a starałem się na miliony sposobów
ktokolwiek spojrzy na mnie westchnie
lecz to tylko zmysłów zabawne apostrofy
nie mam nic co mógłbym dodać
do rozmiarów nieprzewidywalnej całości
w głębokiej wdzięczności niezachwianie
pozostaję z rozbudzającą się ufnością
wszystkie ślady spłukał deszcz
ścieżki zapachu rozwiał wiatr
jakiekolwiek mapy strawił ogień
nie mam temu za złe i przeciwko
każdy człowiek jest niepowtarzalną ścieżką
wyłoniłem się w egzystencjalnym żarcie
nie dlatego by dowieść swej śmieszności
ze względu na szczęście mimo upływu czasu
burze przechodzą pory roku następują po sobie
a radość jest kulminacyjną jednostką
głębokiego poczucia przynależności niezależnej
jestem w to zamieszany w aspekcie prozaicznym
nie wyciągam ręki po gwarancje na przyszłość
istnieje się nie będzie lub było
ptak nie zawrócił nim rozpostarł skrzydła
wciągam w płuca powietrze zanim się rozpłynę
2016 07 12
