wytężony słuch rozbity wreszcie o łomot
rozrzuconych na wietrze skrzydeł
jednostajny ruch rzuca na brzeg
kłody roztargnionych myśli
z Twojej twarzy zdjęty
kocioł pary wodnej
.
to świat jest poszukiwaczy nie wiadomo czego
wszelkie wskazówki i mapy nie działają
pozwoliłeś sobie zapomnieć zagubić się do cna
wszystkie okruchy wydziobały ptaki
z Twego palca wyssany
miód szczęśliwości i zapomnienia
.
stłumiony ból zamieciony pod dywan
w obliczu dojrzewania przypomnienia
jeszcze wczoraj śniłeś snem podle głębokim
dziś ciemności wieków opadły jak zasłony
patrzysz ustami każdego ze…
a trawa rośnie sama z się
.
zasłuchany w odgłosy mądrości milionów
jest jedyna tylko droga osobista
w tym obliczu nie powstał tymczasem
ani jeden z kroków cokolwiek
tu zostawisz zniknie wszystko
niewiele uniesiesz z sobą
2016/05/15
