
mój konstruktywny świata porządek
rozpada się na kawałki
pod ciężarem ograniczonych poglądów
w oparciu o wątek dojrzałości
na fali szczęśliwości bez granic
.
śmieszna skala lateksowych spostrzeżeń
rozbija się w drobny pyl
gdy chłonę całym sobą
wypijam do reszty każdą z chwil
bez nostalgicznie wymuszonych gróźb
.
jak święcie przekonany lśniący poemat
składam hołd dziękczynnie
w autentyzm zasłuchany teraz
gdy reguł wióry wiatr rozprószył
nie zważając na mój fundamentalizm
.
zawzięcie złoty środek na wszystko
odpuszczam i spadam razem z rozpadem
jestem wszędzie i nie ma mnie nigdzie
już nawet się nie wznoszę i nie opadam
punkty zaczepne przestały istnieć
.
mój nielegalny plan bez założeń
nic nie przewiduje i nic nie bierze
pozwalam słońcu zmieniać swe położenie
a w konsekwencji życia o to chodzi
by nie bać się szacownej śmierci
2016/05/06, 07
