pod łukiem tęczy rozkwitają
płonne nadzieje
na lepsze czasy i wszystko o niebo
a świergot ptaków rozpuszcza się w wiośnie
rzeka już dawno zmieniła bieg
polne stokrotki w swej prostocie
rozchylają swe głowy nikt ich nie prosił
egzystencji nikt nie pogania bo i nie zdoła
zgoła teraz wszechświat zbiega się w jedno
czas płynie własnym korytem
nic tu po nas
tyle tylko nadzieje wciąż hodujemy
na coś lepszego
a cuda wymykają się z rąk
dziurawych między palcami
można mieć spostrzeżenia
i duszę wrażliwą na moment
nikt mi za to nic nie da
gdy przegapię ominę nie dostrzegę
bo właśnie gonię przyszłość
lub rozliczam pamiątki
w tej właśnie chwili
najpiękniejsze krople życia
spływają po skórze jak deszcz
tańczący w promieniach słońca
więc skoro życie przyszło do mnie
drżę z rozkoszy doznań
gdy ciało pląsa a zmysły biją na alarm
głębia mądrości tkwi w akceptacji
niezachwianego tak osnutego wiarą
w kulminacyjne teraz zdarzeń
odpowiednich w czasie gotowym na wszystko
a Natura wspiera cię jakbyś był
pierwszą i ostatnią istotą na tej planecie
2016/03/05
