sam jak palec krzyczy we mnie
upojona żalem do Boga tęsknota
ciągle śnię mój piękny sen
o świecie którego nie sposób
dogonić niczym zjawy przerażonej świtem
.
zadomowiona samotność we mnie
pozbawionym wszelkich skrupułów
co do wiary w ludzkość
w zamierzchłej bliźnie przeszłości
nasączonej po nadmiar rozpaczą
.
sam palec kiedy innych nie widzi
obarcza siebie ciężarem błędów
maleńki krok zdumionych spostrzeżeń
a zmienia się totalna perspektywa
Boga uwolnionego od masy winy
.
samotność jeśli perfekcja nie wie
o psychozie zbiorowego indywidualizmu
każda interpretacja umysłu
zmienia w popiół lub diament
wygłodniałe pierwiastki życia
2015/12/04
