półotwarte drzwi i klucz
na przysłowiowym widelcu
wśród gałęzi para sów
rozprawiających o niczym
a w momencie tworzenia
ile ciebie jest w tym
.
rozszczelnione okna i nić
zwisająca bezwładnie o parapet
a na piecu kot kurzu
rozmiłowany w szczelinach
tyle samo zaśmiecony plan
co zapał wykonania
.
pod powiekami gałki oczu
rozpromienione do maksimum
nawet słońcu takiego brak
uroku blaskiem zwanego
totalnie pochłonięte zaangażowanie
w stuprocentowej obecności
2015/09/11
