dzieckiem się narodziłem
niewinnie czystym
oddanym indywiduum
pozwoliłem ulecieć kim jestem
nim pierwsze słowo
padło z moich ust
chciałem stać się
nieśmiały mamy pięknem
wrażliwy taty siłą
sprytem brata łagodny
modną siostrą zbuntowany
kujonem publiczności niepodległy
autorytetem za ikoną uparty
.
moje domki z piasku
zabrał przypływ niezadowolenia
niespełnionego morza wątpliwości
stanąłem nagi pomiędzy
wiarą beznadziejną przepaścią
bumerang kim jestem
nie pozwalał mi zasnąć
więc umarłem
pozwoliłem odejść przeszłości
odnajdując siebie w podróży
byłem głuchy
nim ciszy nie odkryłem strumienia
stałem się pustką naznaczoną echem
.
dzieckiem się narodziłem
odnalazłem wszystko
czego nigdy nie straciłem
wszystko co jest we mnie
nie jest poza mną
a to co na zewnątrz
nigdy tam nie było
jestem kim jestem
indywidualnym sobą
takiego nigdy nie było
i już nigdy nie będzie
jestem być kimś
doskonałym w formie
2013/12/06
