
chcę wierzyć że ja to nie ja
gdy fala niepowodzeń zalewa mój los
kiedy wierzę w sukces spełnienia
to ja krzyczy na całe gardło
chociaż wiem od tak dawna
że fala i sukces w jednym tańcu się obracają
.
a niby czym jest to życie
gdy na szyi zaciska się pętla
dziecko traci oddech w matki objęciach
drzewa gubią liście wiatr szumi w ich konarach
a w moich ustach rozpływa się
truskawkowy landrynek bez nadzienia
.
chcę receptę na jak mam żyć
gdy szczęście i nieszczęście sypiają razem
los bywa ozłaca mnie swym blaskiem
a ja idę na ślepo niczym ćma
nim się obejrzę wszystko przeminie
.
wszędzie gdzie wejdę i wyjdę po częstokroć
nie zostaje nic tylko miłość
jak kryształ wyłania się z sadzy
mijają noce mijają dni
a z tego doczesnego dorobku nic
nie ma co mogę zabrać w dalszą podróż
.
przywieram wciąż do nieszczęść zbywalnych
gdy szczęścia cztery razy więcej nie widzę
jak tarczą osłania mnie ta pustka
której poznać nie sposób taka pełna
nie ufam już własnym myślom
to znaczy że wciąż żyję czy jestem alter ego
2020 09 09
