płatek śniegu

.

sen spija z moich ust

odległy punkt na mapie zaufania

gdziekolwiek pójdziesz nie dogonię cię

nie wystawiłem nawet stóp na drogę

.

marzeniom moim opadły skrzydła

gdy żadne z nich nie uniosło się na wietrze

jakakolwiek tęsknota została spełniona

to nie ja mnie przy tym nie było

.

ulegam złudzeniom przesiąknięty nadziejami

nigdy nie jest za późno mówią trzymający się życia

dokądkolwiek wiodę moje głodne spojrzenie

znajduję tylko pustkę pełną i pustą

.

sen spija z moich ust rosę

poranka tak śmiałego że aż nastał

ktokolwiek wie milczy przepełniony

absurdalność słów spala się w istocie

2019 01 07

Dodaj komentarz