.
wciąż pamiętam sen który miał się
ziścić cały mój wyśniony poemat
w międzyczasie z drzew opadły
płatki kwiatów igły liście
szary odcień nie mrok przemknął
do krainy życia w zenicie
wciąż pamiętam jakby dzisiaj
kładł się cieniem dzień spełnienia
.
lotne ptaki tańczą w górze wolność
wiatru niosącego znamię niepokoju
zdejmij z siebie mit obręczy
znamionującej twoją przynależność do tytułu
moje serce coraz mniej wstrząśnięte
strachem co gasi czyste oko intuicji
pląs na wietrze lotnych istot
niesie się rozległym echem swobody
.
już nie czekam rozumiejąc naturę czekania
samego w sobie bycia wciąż oczekującym
stając wciąż na głowie nic nie osiągnę
poza zalaną kolonią komórek otępiałych
kiedy nic nie posiadam
wszystko przynależy do mnie
gdy pragnę posiąść znika wszystko
zostaję zmieszany z tłumem skalpującym wolność
2018 06 21
