
kiedy przestanę rozumieć siebie
w otępiałej zagadce spraw
które milkną w natłoku zdarzeń
ginących niczym bałwan w słońca promieniach
zatrzymam się stanę wryta jak osioł
i obrócę za siebie głowę by spojrzeniem
w proch obrócić martwą już przeszłość
przyklejoną do kliszy nieruchomych obrazów
słowa nie pisnę do wiatru złożonego na barkach
mojego widzenia sensu i beznadziejności
.
kiedy dotrę tam gdzie każdy dotrzeć musi
zrozumiem wszystko nie wiedząc nic
zaledwie kropla w morzu nie wspomnę
ludzkie testamenty mają coś z nieskończoności
ukrytej w wymalowanej twarzy podmuchem śmierci
nigdzie nie trzeba iść gdy wszystko już jest
owiane tajemną storą zapomnienia
a na marginesie skupiony wokół siebie
tłum miażdżących rokowań i przepowiedni
ślęczący nad świeczką niedopaloną w knocie
.
kiedy przestanę szukać siebie
dotknę palcem stopy czasu
przestane wybiegać badać niespokojne za sobą
patrzę widzę nie utknę w korku
pozbawionym dystansu do drogi
popłynę zakolami w nieznanym dotąd obszarze
ryzyko nieprzewidywalności następstw
ma smak degustacyjnych preparatów
gdy chcesz poznać życie zostaw tłum
niewinna samotność patrzy bez narzutów
2017 02 08
