mój sen niechybnie chcesz mi powiedzieć
a ja ci na to filiżankę herbaty
wracasz z impetem rozciągasz ramiona
ja niewzruszony zjawą której nie ma
stawiasz mi kontrę udowodnień pełną
chcesz wznieść z cienia potęgę wielką
gdy ten znika w obliczu zaledwie płomienia
.
twoje upiory chcesz bym okiełznał
a ja ci na to gdzie one są
do twojej snów baszty nikt inny słowo
nie ma wstępu w dostępie jednostronnym
ty wręcz żądasz urzeczywistnień ze zjaw
bardziej wierzysz im niż sobie ufasz
więc czemu stawiasz mnie w roli dyskomfortu
.
ten twój sen nie nakazuj mi kłamać
z odległości tysiąca czy jednej stopy
jakie masz przekonania widzę w sposobie
jaki osiąga twój plan na każdą minutę
nie uciekaj stój i spójrz w samo-cień
zniknie cała gorycz porażki poranionych
stóp o kamienie co mogą nie istnieć
2016 06 22, 23
