gotowy do drogi bez skrajnej potrzeby
taki plan na przyszłość nieprzewidujący rozgłosu
marny sen w mej pamięci zastojach
martwy poblask postawy postawionej na baczność
kiedy ja miękko przyzwalam
dziać się wyruszaniu w drogę
o każdej porze
.
słyszę głos sprzeciwu intelektualnego
wezbrany w kryzysie zwątpienia
nieskazitelność w środku nie przekreśla
twardej powłoki orzecha kokosowego
niezastąpiona zupełność rozpływa się po kościach
już nie dzielą mnie jak włos na czworo
stałem się jednią
.
nie tylko wielkie rzeki docierają do morza
górskie dzikie potoki mają swoje meandry
gotowość nie pozbawia drżenia obaw
wręcz z drżeniem wpływa się w oddanie
a cała sztywność rozbita o kamienie
kim jestem by coś odrzucać nie przyjmować
każdego z odcieni
2016 06 11
